Stanislaw Porczyk
specjalista psychiatra

Depresja - jak ją rozpoznać?

Około połowa przypadków depresji nie jest rozpoznana i i tylko u mniejszości chorych dochodzi do prawidłowego leczenia. Głównym tego powodem jest różnorodny obraz kliniczny depresji, który zwodzi chorych i lekarzy. Obraz zapłakanej osoby, skarżącej się na swój zły nastrój i bezsens życia jest rzadki. Nastrój w miarę rozwoju depresji zmienia się powoli, często jest to trudne do uchwycenia, zwłaszcza, że sytuacja życiowa z reguły nie jest komfortowa. Często nie jest to zresztą wydatne przygnębienie ani, tym bardziej, rozpacz. Raczej utrata reaktywności, zobojętnienie, brak emocjonalnego i fizycznego wigoru, swoiste "wygaśnięcie" życia emocjonalnego a z nim życiowej siły i zainteresowań. Chorobowy charakter tego rodzaju zmiany nastroju często umyka choremu i rodzinie. Depresja jest bowiem zwykle wyobrażana inaczej i bardzo łatwo tę depresyjną zmianę nastroju położyć na karb przemęczenia bądź bieżących zmartwień. Podobnie, tak istotne dla stanu depresji objawy jak napięcie psychiczne i rozdrażnienie, senność i uporczywe zmęczenie, pogorszenie pamięci i bezsenność - mogą przypominać zwykłe życiowe przeciążenie.

Jeśli już zauważa się, że w stanie nerwowym osoby z depresją jest coś nieprawidłowego, to często myśli się o nerwicy. „Mam nerwicę”, „on dostał nerwicy” - mówią chorzy na depresję lub ich bliscy. Rzeczywiście stan depresyjnego napięcia i lęku może przypominać nerwicę, a ich odróżnienie może być nawet trudne. Osoba z depresją staje się mniej pewna siebie, lękliwa, unika trudniejszych sytuacji, trudno jej podjąć decyzje. Jeden z pacjentów mówi: "tracę moc, tracę odporność, unikam trudnych sytuacji, tego nie było wcześniej...". Narastają drażliwość i napięcie; bywają emocjonalne wybuchy. Spowolnienie, trudności w zebraniu myśli, pogorszenie pamięci i koncentracji mogą przypominać stan "nerwicowego" wyczerpania. Niewątpliwie nerwica i depresja bywają w różny sposób powiązane ze sobą, mogą współistnieć, nerwica może prawdopodobnie "torować" drogę depresji. Obraz, zwłaszcza łagodnej i umiarkowanej, depresji, pojawiającej się u osoby, u której już wcześniej występowały cechy nerwicowego lęku, niepewności i drażliwości może łudząco przypominać nerwicę. A jednak depresja i nerwica są stanami i schorzeniami istotnie odmiennymi, wymagającymi innego rodzaju pomocy. Depresja, może być ogólnie określona jako zaburzenie głębsze, w tym przynajmniej sensie, że bardziej i w sposób całościowy zaburza działanie organizmu.

Także bezsenność występująca w depresji bywa kładziona na karb przemęczenia lub stresu. Ma ona jednak dość specyficzny, typowy tylko dla depresji obraz: sen jest dość dobry przez pierwszych kilka godzin, później wyraźnie się pogarsza. Może być płytki, niespokojny, z męczącymi snami. Typowymi treściami snów jest śmierć, poważne groźby, spadanie w dół z lękiem, przemoc, osaczenie, utrata części ciała. Sen może być też przerywany, z trudnością ponownego zaśnięcia. W nasilonych zaburzeniach snu chory budzi się wcześnie i ponownie już nie zasypia. Takie przedwczesne przebudzenie jest bardzo nieprzyjemne; chory jest w napięciu i lęku, opadają go trwożliwe rozważania tego, co przyniesie dzień i dalsze życie.

U dość dużej grupy chorych na depresję na czoło wysuwa się uczucie ciągłego zmęczenia. Należy ono do kardynalnych objawów choroby depresyjnej. Łatwo może być zbagatelizowane, jednak od naturalnego zmęczenia odróżnia się swoją uporczywością, łatwością wystąpienia przy byle czynności (przy braku chorób somatycznych, które by to uzasadniały!) i tym, że często pojawia się już rano. U niektórych osób zmęczenie to paradoksalnie zmniejsza się, bądź znika po południu lub wieczorem. Depresji towarzyszą niemal zawsze dolegliwości somatyczne: bóle głowy i brzucha, spadek apetytu, choć cześć chorych je więcej z niepokoju i w  poszukiwaniu utraconej życiowej satysfakcji.

Aby zrozumieć czym jest depresja trzeba odejść od stereotypu stanu wielkiego zamartwiania się połączonego z utratą sensu życia (choć przeżycia takie może mieć człowiek chory na depresję). Innym stereotypem, bardzo zresztą bagatelizującym problem depresji, jest mit, że depresja jest przejawem nieprawidłowego sposobu myślenia albo życiowego funkcjonowania. O istocie depresji więcej zdają się mówić skargi tych osób, które czują się chore na chorobę somatyczną. Zarówno wsłuchanie się w doświadczenie chorych jak i współczesny stan wiedzy pozwala określić depresję jako chorobę całego organizmu, rozstrój dotyczący jego wielu kluczowych funkcji. Zakłóceniu podlegają przede wszystkim biorytmy snu i wydzielania szeregu hormonów. Nieprawidłowo działają ośrodkowe regulacje głodu, napędu, podstawowego poziomu lęku/odwagi, wrażliwości na bodźce, i oczywiście nastroju, zdolności do odczuwania smaku życia i życiowego optymizmu. Takie spojrzenie na depresję może pomóc w zauważeniu jej u osoby bliskiej, w zrozumieniu jej przeżyć i chorobowych ograniczeń, a następnie skłonieniu do szukania pomocy. Rozpoznania depresji u siebie nie powinno się stawiać samemu, a poprzestać co najwyżej na podejrzeniu, które można skonfrontować z opinią swojego lekarza. Zbyt wiele tu trudności i pułapek. Bardzo podobne dolegliwości mogą występować w innych schorzeniach, albo należeć do normy zdrowotnej.

Stanisław Porczyk
Copyright © 2010 Stanislaw Porczyk, Warszawa