Jest uderzające, że przeważająca część objawów nasilonego zespołu napięcia przedmiesiączkowego (PMS), a zwłaszcza dysforycznego zaburzenia przedmiesiączkowego (PMDD) to właściwie objawy depresji. Choć przeważa traktowanie dysforycznego zaburzenia przedmiesiączkowego jako zjawiska odrębnego od depresji, pozostaje jednak sprawą otwartą, czy nie mamy tu do czynienia tylko z odmianą depresji występującej w sposób zsynchronizowany z cyklem miesiączkowym. Przemawiałaby za tym także skuteczność leków przeciwdepresyjnych. Można przytoczyć też inne obserwacje. Kobiety z PMDD, znacznie częściej (30 – 70%) relacjonują z przeszłości chorowanie na depresję, niż kobiety bez tego zaburzenia (15%). O swoistym znaczeniu „prodepresyjnym” później fazy lutealnej świadczy częste nasilanie się objawów depresji w okresie przedmiesiączkowym u kobiet, które cierpią na depresję przez cały czas cyklu. Jest też sprawą bardzo interesującą, że opisywane w literaturze czynniki ryzyka dla zachorowania na PMDD są niemal identyczne z czynnikami ryzyka depresji. Są to m. in: przebyte w przeszłości zaburzenia nastroju, zaburzenia nastroju w rodzinie, niegdysiejsza lub nadal trwająca przemoc w rodzinie.
Liczba sposobów pomocy, które zalecano osobom z dolegliwościami przedmiesiączkowymi jest ogromna, wiele z nich nie spełniło oczekiwań, inne lepiej oparły się czasowi, znaleziono też nowe, skuteczniejsze. Osoby z łagodniejszym PMS mogą spróbować sposobów niefarmakologicznych. Korzystnie może działać wysiłek fizyczny, np. aerobik, ale i wypoczynek, bądź ćwiczenia relaksacyjne. Jeśli to możliwe, dobrze jest unikać stresu, a wykonanie trudniejszych zadań zaplanować na pierwszą połowę cyklu. Pomocne mogą być inhalacje olejków eterycznych, zaleca się zmniejszenie spożycia sodu i kofeiny. Założenie swoistego dzienniczka i notowanie zauważanych zmian nastroju, sposobów reagowania i fizycznych dolegliwości może pomóc w zrozumieniu zachodzących w organizmie zmian i kontrolowaniu zachowania. Zrozumienie i akceptacja ze strony bliskich ma oczywiście kapitalne znaczenie; kobieta ma prawo w tym okresie oczekiwać różnorakiej pomocy i tolerancji.
Przy większym nasileniu dolegliwości przedmiesiączkowych, a zwłaszcza w pełnoobjawowym PMDD, sposoby niefarmakologiczne z reguły zawodzą i nie powinny być stosowane, jako jedyny sposób postępowania, dłużej niż 3 miesiące. Po tym okresie powinno się rozważyć farmakoterapię.
Jako leki pierwszego rzutu, o udowodnionej skuteczności, stosuje się obecnie leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI (serotoninergiczne). Leki te mogą spowodować ustąpienie bądź wybitne złagodzenie większości objawów PMDD.
Inne farmaceutyki są mniej skuteczne, działają na niektóre objawy albo są związane z większym ryzykiem działań niepożądanych.
Należy wspomnieć i o psychoterapii. Sprawa jest nieco skomplikowana. PMDD jest niewątpliwie stanem rozchwiania organizmu, z niewątpliwą „biologią”, nieraz wymagającym rzetelnego leczenia farmakologicznego. Rzeczywiście nie ma podstaw aby uważać, że jakiś rodzaj psychoterapii, zwłaszcza jako metoda wyłączna, mógłby być uważany za właściwy i skuteczny sposób postępowania. Jednak osoba z PMDD często znajduje się w sytuacji trudnej, bywa nierozumiana przez rodzinę, skonfliktowana. Może potrzebować wsparcia i pomocy w zrozumieniu jej stanu fizycznego i psychicznego. Stąd pomoc psychologa może być istotna. Trzeba ponadto pamiętać, że etiologia zespołu nie jest dobrze wyjaśniona, istnieje prawdopodobieństwo pokrewieństwa PMDD z chorobą depresyjną oraz statystyki mówiące o większej liczbie trudnych życiowych doświadczeń w tej grupie osób. Stąd można przypuszczać, że potrzeba pomocy psychologicznej może zaistnieć wśród części osób z PMDD.